Nie lada gratka spotkała wszystkich zgromadzonych w niedzielne popołudnie na stadionie przy ulicy Tenisowej, gdzie Salos podejmował Arkonię. Spotkanie inaugurowało rozgrywki o mistrzostwo wojewódzkiej ligi juniorów młodszych, a dodatkowego smaczku dodawał fakt, iż był to pojedynek derbowy.
Mecze obu zespołów od zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem i nie inaczej było tym razem. Licznie zgromadzona publika powodowała, iż zawodnicy wspięli się na wyżyny swoich możliwości i stworzyli ciekawe widowisko obfitujące w wiele efektowanych akcji, sytuacji podbramkowych. Arkonia od pierwszych minut stosowała wysoki pressing, z którym nie mogli poradzić sobie gospodarze. Bliskie krycie poparte twardą, agresywną grą w odbiorze powodowało iż Salezjanie nie mieli sposobności by rozwinąć skrzydła w akcjach ofensywnych. Na boisku było mało miejsca i czasu na podejmowanie decyzji, gdyż spotkanie toczone było w szybkim tempie. Taki przebieg boiskowych wydarzeń powodował duże zaskoczenie i dezorientację w zespole Salosu z czego skrzętnie korzystali Arkończycy. Po jednym z odbiorów na bramkę Bertyńskiego pomknął Filip Czeszewski, który otworzył wynik zawodów. Była to 18 minuta, która nic nie zmieniła w grze Arkoni. Podopieczni trenera Michalczyszyna konsekwentnie realizowali swój plan, dążąc do podwyższenia prowadzenia. Po jednym z rzutów rożnych, nad którymi zespół pracował w mijającym tygodniu Wiktor Stafaniak strzałem głową podwyższył na 2:0. Salezjanie próbowali się odgryzać jednak wyśmienicie w naszej bramce spisywał się Dominik Andrzejewski.
W drugiej odsłonie, a dokładniej w jej pierwszych 15 minutach gospodarze postawili wszystko na jedną szalę spychając arkończyków do nieco głębszej obrony. Jednak świetna postawa naszych defensorów powodowała, że te akcji kończyły się na 20 metrów przed bramką. Zespół Arkonii przeczekał jak wytrawny bokser te ataki i wyprowadził za sprawą Czeszewskiego kolejny cios. Powracający po rocznej kontuzji Filip wdarł się w pole karne gdzie był faulowany. Sędzia podyktował jedenastkę, której pewnym egzekutorem był Martin Moutinho. Ostatnia akcja po której padła bramka dla Arkonii była okrasą tego spotkania. Świetnie dysponowany tego dnia Moutinho zagrywa spod linii bocznej krzyżakiem w pole karne do wbiegającego Pańczyszyna a ten pakuje piłkę do bramki. Po ostatnim gwizdku sędziego radość Arkonii nie miała końca. Była to wymarzona inauguracja po dobrej grze.
Mam nadzieję, że chłopcy przekonają się do ciężkiej pracy jaką wykonują na treningach szczególnie, że efekty są tak wymierne. Dzisiaj bardzo się cieszymy lecz od jutra myślimy o kolejnym rywalu. – podsumował trener Michalczyszyn.
Salos Szczecin – Arkonia Szczecin 0:4 (0:2)
Andrzejewski – Stefaniak
33', Kraśniewicz, Białobrzeski, Oleniec – Radzik (
60’ Buganik), Sobieraj (
70’ Pańczyszyn
83'), Waszyński (
78’Prokopowicz) – Moutinho
50', Szymanik (
73’ Szubert), Czeszewski
18' (
65’ Siepracki)